Jakim jesteś drzewem?

 Wyobrażam sobie każdego człowieka jako drzewo. W pierwszych latach życia wzrasta jak najwyżej może i chłonie wszystko wokół. Jeszcze niewiele rozumie, a jego organizm skupia się na rozwoju fizycznym. Z czasem może się ukorzenić – ma podstawy, aby zacząć interpretować świat wokół.

Mówi, próbuje, tworzy połączenia-gałęzie. Zaczyna być czynnym uczestnikiem relacji międzyludzkich, uczy się, rozwija swój pień, podstawę postępowania. Powstają konary, kierunki, w których zmierza, potrafi wybrać. Wici rozwijają się wszelakie strony. Pędy to ludzkie zainteresowania, doświadczenia i możliwości. Jeżeli człowiek jest jak wiotka sosna – woli trzymać się ustalonych schematów, ma wąskie spektrum, rzadziej ryzykuje. Dąb o szerokiej koronie ma rozległy horyzont, wiele wie, sprawdza na własnej skórze.
W obu tych gatunkach widzę także strategie ludzi w podejściu do życia. Oba typy mają chęć na rozwój, każdy z nich ma własny sposób na przetrwanie. Dziś, w świecie, który ma dychotomię, zadyszkę, dąb może wiele zyskać, jeśli ma wiedzę, która z dróg jest najszybsza, aby osiągnąć ciel. Sosna – może trwać w swoich przekonaniach, specjalizować się i nie zwracać uwagi na gonitwę innych. Która z tych strategi jest lepsza? Żadna skrajność nie jest dobra.
Szuflady i fałdy
Lubimy szufladkować ludzi. A czy sami potrafimy siebie zdefiniować? Ja dla siebie samej jestem kupką nie-oczywistości. Potrafię jak typowe dziewczę zachwycić się nad pięknym kubkiem jak i tego samego dnia zasiądź przed konsolą na kilka godzin i z lubością spędzać tak swój czas wolny. Studiowałam kierunek na wskroś humanistyczny, szukałam swojej drogi w tym świadku, aż w końcu wpadłam w otwarte ramiona IT (na stanowisku iście technicznym)! Mam w sobie wiele takich fałd i warstw, które wydają się niedopasowane. Skoro jednak świat się od tego nie wali, najwyraźniej tak ma być. Nigdy nie sądziłam, że przyjdzie mi tak dużo wybierać. Zmieniać. Skreślać. Poznawać. Wiedzieć. Szczególnie na polu zawodowym i rozwoju osobistym. Dlatego trudno mi oceniać innych. Człowiek sądzi, że zna swoje możliwości i umiejętności, aż tu nagle sprawdza się w miejscu, o którym myślał, że zupełnie nie przynależy, a pasuje jak ulał. Dlatego trzeba próbować i zaskakiwać się, idąc czasem pod prąd.
Nadmiar
Chociaż umiejętność multitaskingu jest od dawna passé, to człowiek w gruncie rzeczy musi nadal trzymać rękę na pulsie nad wieloma sprawami: nad rynkiem pracy, technologiami, internetem. Nastały takie czasy, że trzeba nadążać, aby nie wypaść z obiegu. Czytamy, słuchamy, oglądamy, rozmawiamy (a raczej opiniujemy – na czym się i ja łapie). Głowa puchnie.  Aby nie zwariować w tym natłoku trzeba ukierunkować swoje zainteresowania, ustanowić sobie jakieś poletko, gdzie uprawiamy swoje hobby. Jestem za szerokim rozwojem człowieka (niczym rozpostarte gałęzie szerokiego dębu), jednak dajmy sobie odetchnąć i nie bądźmy specjalistami od wszystkiego. Większą wartością dla mnie będzie, że ktoś interesuje się koreańskim kinem akcji, niż każdym filmem, gdzie bohater ma gnata w ręku.
Człowiek jest dwoisty, a raczej wielowymiarowy. Pozwólmy sobie na nieoczywistości, niedopasowania. Nie każdy musi się do nas uśmiechać, a my kochać świat bezgranicznie.
Ten skrawek internetu jest moją ostoją. Podoba Ci się tu? Zapraszam po więcej.
Wróć na górę